Nowa klasa biznesowa samolotu Air France A350 na trasie CDG–MEX: piękna kabina, przeciętne wrażenia
Nowy Airbus A350. Najnowsza klasa biznesowa linii Air France z zamykanymi drzwiami. Lot w ciągu dnia, podczas którego będziemy mogli wszystko dokładnie obejrzeć. A co najlepsze – bilet za zaledwie 55 000 mil Flying Blue.
Jednak po około dwunastu godzinach wysiadam w Meksyku z nieco innym wrażeniem.
Kabina wygląda elegancko, prywatność jest doskonała, a załoga sprawia wrażenie niezwykle profesjonalnej. Jednak jak na stosunkowo nowy produkt, fotel jest w zaskakująco złym stanie, a posiłek był jednym z najgorszych, jakie do tej pory jadłem w klasie biznesowej podczas lotów długodystansowych.
Gdyby to była standardowa taryfa, byłbym bardzo rozczarowany. A za 55 000 mil? To sprawia, że oferta staje się znacznie bardziej atrakcyjna.
Nasz lot w skrócie
| Nasze wrażenia | |
|---|---|
| Trasa | Praga – Paryż – Meksyk |
| Recenzja lotu | Paryż CDG – Meksyk MEX |
| Samolot | Airbus A350-900 z nową kabiną |
| Cena za osobę | 55 000 mil + 403 EUR plus opłaty |
| Największa zaleta | prywatność, wystrój i profesjonalna załoga |
| Największa wada | stan foteli i bardzo kiepskie jedzenie |
| Czy zarezerwowałbym ten lot ponownie? | Za 55 000 mil – tak; za standardową cenę – nie |
Nowa klasa biznesowa Air France ma układ 1-2-1, więc każdy pasażer siedzi tuż przy przejściu. Fotel rozkłada się w płaskie łóżko, a po starcie można zamknąć drzwi.
Jeśli już kupiłeś bilet, to pomimo moich zastrzeżeń „produkt twardy” jest dobry. Po prostu nie oczekiwałbym automatycznie, że kabina będzie w nienagannym stanie ani że posiłek będzie na poziomie restauracji z gwiazdką Michelin.
Jak kupiliśmy bilet w klasie biznesowej do Meksyku za 55 000 mil
Bilet był częścią jednej rezerwacji na trasę Praga – Paryż – Meksyk.
Krótki lot z Pragi opisałem już w osobnej recenzji klasy biznesowej linii Air France na pokładzie samolotu Airbus A220.
Tym razem nie kupiłem biletów jak zwykle za gotówkę, ale w ramach programu lojalnościowego Flying Blue.
Co miesiąc Flying Blue publikuje tzw. „Promo Rewards”. Są to wybrane kierunki, na które przez ograniczony czas można kupić bilety bonusowe za mniejszą liczbę mil.
W ofercie pojawiło się Meksyk za 55 000 mil w jedną stronę w klasie biznes. Jak na lot długodystansowy z Pragi była to doskonała cena.
Dla nas dwojga bilety kosztowały:
| 1 osoba | 2 osoby | |
| Flying Blue | 55 000 mil | 110 000 mil |
| Podatki i opłaty | 403 EUR | 806 EUR |
Bilet bonusowy z pewnością nie oznacza zatem darmowego lotu. Program Flying Blue dolicza do mil opłaty lotniskowe i inne opłaty, których nie można pokryć milami.
Mimo to 55 000 mil za całą podróż z Pragi do Meksyku wydawało mi się opłacalne. Zwłaszcza że znaleźliśmy dokładnie ten termin, którego potrzebowaliśmy, za tę samą cenę.
Mieliśmy też szczęście, jeśli chodzi o nową klasę biznesową
Linie Air France eksploatują samoloty Airbus A350 w dwóch zupełnie różnych konfiguracjach.
W większości terminów dostępnych za 55 000 mil wyświetlana była starsza klasa biznesowa. Nie wygląda ona szczególnie źle, ale nie ma zamykanych drzwi i ogólnie sprawia wrażenie mniej nowoczesnej.
Z kolei loty z nową kabiną kosztują 100 000 mil lub więcej.
Jedynym wyjątkiem był nasz lot. Za te same 55 000 mil otrzymaliśmy nowy Airbus A350 z najnowszą klasą biznesową.
Jak rozpoznać nową kabinę na planie miejsc
Nie kieruj się wyłącznie oznaczeniem „Airbus A350”. Podczas rezerwacji obie wersje pojawiają się pod tym samym typem samolotu.
Kluczem jest plan rozmieszczenia miejsc:
| Nowa klasa biznes | Starsza klasa biznesowa | |
| Liczba miejsc | 48 | 34 |
| Rzędy | od 1 do 14 | od 1 do 9 |
| Kabiny | dwie części oddzielone aneksem kuchennym | jedna kabina |
| Drzwi między siedzeniem a przejściem | tak | nie |
W nowej wersji, za główną sekcją klasy biznes, znajduje się druga, mniejsza kabina oddzielona kuchnią pokładową. Starsza wersja posiada jedynie 34 fotele w jednej kabinie.
Typ samolotu może oczywiście ulec zmianie przed odlotem. Plan rozmieszczenia miejsc stanowi zatem najlepszą wskazówkę podczas rezerwacji, ale nigdy nie jest gwarancją w 100 procentach.
Skąd wzięła się liczba 110 000 mil?
Zebranie 110 000 mil na dwa bilety bonusowe zajęło mi około roku. Skorzystaliśmy z trzech różnych źródeł.
Loty i hotele Accor
Kilka tysięcy mil zgromadziłem podczas regularnych lotów po Europie oraz pobytów w hotelach sieci Accor.
Konta Flying Blue i ALL Accor można połączyć. Za kwalifikujące się pobyty w hotelach Accor, oprócz standardowych punktów ALL, otrzymasz również 1 milę Flying Blue za każde wydane 1 euro.
Nie jest to droga na skróty do klasy biznesowej w ciągu kilku tygodni, ale wiesz, jak to jest… Każda dodatkowa mila może się przydać.
Ponad 20 000 mil na lot liniami Etihad
Oboje zdobyliśmy naszą największą pojedynczą pulę mil podczas poprzedniego lotu liniami Etihad.
Chociaż linie Etihad nie należą do sojuszu SkyTeam, współpracują one z programem Flying Blue. Każde z nas zdobyło ponad 20 000 mil za loty w klasie Residence i pierwszej klasie.
Nawiasem mówiąc, właśnie podczas tego lotu wypróbowaliśmy dwa bardzo nietypowe produkty:
- Etihad Residence z Singapuru do Abu Zabi
- Klasa pierwsza Etihad na pokładzie A380 z Abu Zabi do Paryża
Program Flying Blue przyznaje obecnie 275 procent przebytej odległości dla klasy rezerwacyjnej A, którą mieliśmy. Jednak przed zakupem biletu zawsze należy sprawdzić konkretną klasę rezerwacyjną, a nie tylko oznaczenie „First Class” na bilecie.
Pozostałe informacje na stronie RevPoints
Brakujące mile uzupełniłem, przenosząc punkty RevPoints z Revolut.
Korzystam z planu Ultra, w ramach którego za każde 1 euro wydane na kwalifikujące się płatności otrzymuję 1 punkt RevPoint. Punkty RevPoints są przenoszone do programu Flying Blue w stosunku 1:1.
To właśnie dlatego mogę gromadzić mile znacznie szybciej niż w przypadku planów niższych poziomów.
Nie oznacza to jednak, że 55 000 mil pojawi się znikąd. Gdybyś chciał je zdobyć wyłącznie poprzez standardowe płatności w ramach planu Ultra, musiałbyś wydać 56 775 euro na jeden bilet lotniczy.
Dla mnie RevPoints pełnią głównie rolę ostatniego elementu układanki. Część mil zdobywam dzięki lotom i hotelom, a brakującą kwotę uzupełniam za pośrednictwem Revolut dokładnie w wysokości potrzebnej do dokonania rezerwacji.
Załóż konto w Revolut z bonusem
Salonik Air France na lotnisku CDG: nie jest zły, ale nie ma się czym zachwycać
Po przylocie z Pragi przechodzimy przez priorytetową kontrolę paszportową i kierujemy się do strefy odlotów w terminalu 2E.
Dokładnie opisuję, jak przebiegają przesiadki, kontrola paszportowa i przemieszczanie się między poszczególnymi halami w moim przewodniku po lotnisku Charles de Gaulle w Paryżu.
Przed naszym lotem długodystansowym mamy dostęp do saloniku Air France.
Spodziewałem się bardziej charakterystycznej francuskiej elegancji. Zamiast tego zastałem głównie bardzo szare, raczej nieciekawe wnętrze i przeciętne jedzenie.
Nie ma w tym nic szczególnie złego. Zjemy coś, napijemy się i trochę odpoczniemy. To po prostu dokładnie ten rodzaj saloniku, o którym po tygodniu nie będzie się już nic pamiętać.
Następnie kierujemy się do bramki odlotowej długim korytarzem ze szklanymi ścianami w terminalu 2E.
Lotnisko Charles de Gaulle może wydawać się nieco zagmatwane podczas tranzytu, ale pod względem architektonicznym ma kilka naprawdę imponujących miejsc.
Wejście na pokład przebiega nieco chaotycznie, ale pasażerowie klasy biznes wchodzą na pokład jako pierwsi
Na początku przy bramce nie wszystko wygląda na dobrze zorganizowane. Pasażerowie gromadzą się wokół kolejek do wejścia na pokład i przez chwilę nie jest do końca jasne, co dokładnie się wydarzy.
Ostatecznie jednak wejście na pokład odbywa się według stref, a pasażerowie klasy biznes wchodzą na pokład jako pierwsi.
Rozwiązanie to dobrze współgra z nowym układem kabiny. Mamy kilka minut na zrobienie zdjęć, zanim pozostali pasażerowie zaczną się poruszać.
Pierwsze wrażenie: elegancko, ale na zdjęciach wyglądało to jeszcze lepiej
Moje pierwsze wrażenie dotyczące nowej klasy biznesowej jest bardzo pozytywne.
Być może na Instagramie kabina podobała mi się nawet nieco bardziej, ale połączenie bieli, bardzo ciemnego błękitu i subtelnych czerwonych akcentów jest po prostu piękne.
Kabina ma układ 1-2-1. Każdy pasażer ma bezpośredni dostęp do przejścia, a fotele przy oknie są skierowane na zewnątrz, dzięki czemu ma się wrażenie, że dysponuje się własną, małą przestrzenią.
Środkowe miejsca są idealne dla par. Przegrodę między nimi można opuścić, ale nadal pozostaje się na oddzielnych fotelach.
Fotel z drzwiami zapewniający doskonałą prywatność
Główną nowością są przesuwane drzwi.
Podczas wsiadania i startu muszą pozostać otwarte. Można je zamknąć dopiero po osiągnięciu przez samolot wysokości przelotowej, kiedy to załoga je odblokuje.
Oczywiście ani drzwi, ani ściany nie sięgają aż do sufitu. Jest to raczej cecha charakterystyczna niektórych kabin pierwszej klasy, a nawet Lufthansa, odnosząc się do klasy Allegris First, mówi jedynie o „prawie pełnej wysokości”.
W praktyce jednak wcale mi to nie przeszkadzało.
Siedząc, nie widzę innych pasażerów, a oni nie widzą mnie. Drzwi zapewniają więcej niż wystarczającą prywatność na co dzień.
Sam fotel zapewnia mnóstwo miejsca i, oczywiście, rozkłada się w całkowicie płaskie łóżko.
Zajmuję miejsce 6L przy oknie, które jest porównywalne na przykład z miejscami przy oknie w klasie biznesowej Allegris linii Lufthansa. Jednak w samolotach Air France odległość od okna jest większa.
Miejsca jest oczywiście pod dostatkiem; mogę wyciągnąć nogi, jak tylko chcę, a nawet osoby o wzroście powyżej 2 metrów zmieszczą się tu bez najmniejszego problemu.
Wyposażenie praktyczne jest bardzo dobre:
- bezprzewodowe ładowanie telefonu
- USB-A i USB-C
- standardowe gniazdko elektryczne
- duży ekran z Bluetooth
- kilka schowków
- bezpośredni dostęp do przejścia
W schowku za lusterkiem znajdują się słuchawki i butelka wody.
Pod ekranem znajdują się koc, kapcie i pościel.
Stan fotela? W niektórych miejscach przypomina to niemal Air India
A oto prawdopodobnie największa nieprzyjemna niespodzianka.
Spodziewałem się, że stosunkowo nowa klasa biznesowa będzie w praktycznie idealnym stanie. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Niektóre elementy z tworzywa sztucznego były poluzowane i zwisały. Fotel nie był idealnie czysty, a tablet służący do sterowania ekranem miał napis „INOP”, co oznaczało, że nie działał.
Nie chodziło tylko o pojedyncze drobne zadrapanie, które można by zrozumieć, biorąc pod uwagę codzienne użytkowanie. Było to raczej kilka problemów naraz, przez co kabina wyglądała na znacznie starszą niż w rzeczywistości.
W niektórych miejscach przypominało mi to raczej zaniedbane wnętrza starszych samolotów linii Air India.
Naprawdę.
Na szczęście nie miało to większego wpływu na funkcjonalność fotela. Nadal można go było normalnie regulować i rozkładać na łóżko.
Jednak w przypadku produktu, który Air France promuje jako swoją najnowszą ofertę w klasie biznes, taki stan rzeczy niepotrzebnie rzuca złe światło na linię lotniczą.
Łóżko jest wygodne, ale materac kończy się zbyt wcześnie
Ponieważ lot do Meksyku odbywa się w ciągu dnia, nie otrzymujemy piżam. Dostępne są jedynie kapcie.
Fotel rozkłada się w całkowicie płaskie łóżko, a ja mam mnóstwo miejsca. Kołdra jest bardzo przytulna, a sama tapicerka fotela jest wygodna.
Jednak mata do spania/prześcieradło nie są zbyt dobre.
Nie pokrywa ona całej długości łóżka i kończy się przed obszarem stóp. Oznacza to, że część ciała spoczywa na bardziej miękkim materacu, podczas gdy stopy leżą na twardszej powierzchni sofy.
Nie jest to katastrofa, ale stanowi dziwny szczegół w tak dobrze zaprojektowanej nowej klasie biznesowej.
Podczas lotu w ciągu dnia i tak nie zamierzałem spać przez całą drogę. Fotel jest wygodny na kilka godzin odpoczynku, a dzięki drzwiom naprawdę panuje tu cisza i spokój.
Przyciemnianie kabiny podczas lotu
Mimo że jest to lot dzienny, około dwie godziny po obiedzie cała kabina zostaje zaciemniona, aby pasażerowie mogli łatwiej zasnąć.
Załoga: profesjonalna, doświadczona i nieco surowa
Załoga od samego początku sprawia wrażenie bardzo profesjonalnej.
Nie są przesadnie przyjaźni ani rozmowni. Raczej zachowują się rzeczowo, są nieco surowi i precyzyjni.
Jednak gdy czegoś potrzebujemy, reakcja jest szybka i całkowicie zadowalająca. Obsługa działa sprawnie, a załoga doskonale wie, co robi.
To trochę paradoks.
Zawsze oczekiwałem od Lufthansy właśnie takiego, bardziej rzeczowego profesjonalizmu, choć wielokrotnie spotykałem tam wyjątkowo przyjazną załogę.
Nie narzekam. Przyjazna i doświadczona załoga to idealna sytuacja, ale czysty profesjonalizm jest kolejną najlepszą opcją.
Przynajmniej ma się poczucie, że jeśli pojawi się jakiś problem, wszystko zostanie załatwione dokładnie tak, jak powinno.
Zestaw podróżny
Zarezerwowałem osobną sekcję dla zestawu kosmetyków, ponieważ jestem ich zapalonym kolekcjonerem.
Etui Air France ma bardzo ładny wygląd, ale już na pierwszy rzut oka widać, że jego zawartość będzie raczej skromna.
Zestaw podróżny jest po prostu mały.
W środku znajdziesz:
- maskę na oczy
- szczoteczkę do zębów
- pastę do zębów
- krem nawilżający
- skarpety
- zatyczki do uszu
Obsługa jest doskonała. Niestety samo jedzenie nie jest
Miałem wysokie oczekiwania co do jedzenia w Air France.
Ta francuska linia lotnicza opiera swoją ofertę w klasie biznesowej na trasach długodystansowych na daniach przygotowywanych we współpracy z szefami kuchni wyróżnionymi gwiazdkami Michelin. Spodziewałem się zatem, że będzie to jedna z największych atrakcji lotu.
Sama obsługa jest naprawdę znakomita.
Jeszcze przed startem podano nam drinka powitalnego. Personel pokładowy rozdał menu, zapytał o nasze preferencje i dość szybko sprzątał talerze po każdym daniu.
Jednak samo jedzenie jest ogromnym rozczarowaniem.
Przekąska po starcie
Zaraz po starcie podano nam niewielką przekąskę: krakersy serowe i mieszankę orzechów. Oczywiście napoje były dostępne bez ograniczeń.
Obiad: wodnisty i prawie bez smaku
Przystawka jest taka sama dla wszystkich, bez możliwości wyboru. Dziwne. Jest bardzo lekka i niewielka, ale muszę przyznać, że jest wyśmienita.
Jako danie główne wybieram łososia i krewetki royale.
Wygląda całkiem nieźle. Jednak smak jest mdły, bez wyrazu i niemal pozbawiony pomysłu.
Moja dziewczyna zdecydowała się na ryż z Camargue – nawet nie pamiętam, z czym go podano. Ale i to danie było raczej mdłe i suche.
Po daniu głównym podano nam talerz serów, ale talerz jest tak mały, że ledwo go dostrzegam na naszym stole!
Z deserem jest podobnie. Nie jest zły, ale spodziewałem się znacznie więcej niż tylko przeciętnego deseru w klasie biznesowej Air France.
Ja wybieram deser czekoladowy, a moja dziewczyna ten kokosowo-malinowy, który moim zdaniem jest lepszy.
Jednak po raz kolejny porcje są jak na mój gust bardzo małe.
Kolacja: kolejny mdły posiłek
Przed lądowaniem zjadam filet z pieczonego kurczaka z sosem estragonowym.
Po raz kolejny wynik jest bardzo rozczarowujący. Zarówno mięso, jak i sos są niemal bez smaku, a całe danie sprawia wrażenie, jakby kucharz zupełnie zapomniał dodać soli i przypraw.
Jedna nieudana kolacja może się zdarzyć. Dwie z rzędu to już problem.
Moja partnerka ponownie decyduje się na ryż, tym razem na risotto warzywne. I po raz kolejny jest ono bardzo słabe.
Kolacja jest raczej skromna – bez przystawki i deseru. A raczej na jednej tacy podano małą sałatkę owocową i bardzo małą madeleinkę.
Podczas lotu w kuchni pokładowej dostępne są lekkie przekąski, a dodatkowe napoje można zamówić u personelu pokładowego. Napoje alkoholowe i bezalkoholowe są oczywiście dostępne przez cały czas trwania lotu.
Przylot do Meksyku
Po około dwunastu godzinach lądujemy na lotnisku im. Benito Juáreza w Meksyku.
Linie Air France obsługują terminal nr 1. Po wylądowaniu przechodzimy kontrolę paszportową, odbieramy bagaż i poddajemy wszystkie walizki kontroli rentgenowskiej, a następnie udajemy się do strefy ogólnodostępnej.
Szczegółowe informacje na temat przylotów, terminali i transportu do centrum miasta można znaleźć w przewodniku po lotnisku MEX w Meksyku.
Do przejazdu do centrum miasta skorzystaliśmy z Ubera. Dlatego przed wylotem aktywowałem dane komórkowe za pomocą eSIM.
Kup meksykańską kartę eSIM za pośrednictwem Airalo
Czy warto wybrać klasę biznesową w samolocie Air France A350?
Nie kupiłbym tego lotu za własne pieniądze.
Air France zazwyczaj stosuje wysokie ceny biletów na trasach długodystansowych, a nasze wrażenia z tego konkretnego lotu nie były zgodne z tymi oczekiwaniami.
Wnętrze kabiny było piękne, drzwi zapewniały doskonałą prywatność, a załoga wykazała się dużym profesjonalizmem.
Jednak dwa kluczowe aspekty tej podróży pozostawiały nieco do życzenia:
- stosunkowo nowe siedzenie było brudne, zużyte i częściowo niesprawne
- oba dania główne były znacznie poniżej średniej
Jednak biorąc pod uwagę cenę 55 000 mil Flying Blue, postrzegam ten bilet w zupełnie innym świetle.
Otrzymaliśmy bilet na całą podróż z Pragi do Meksyku, w pełni rozkładane fotele, dostęp do saloników, usługi priorytetowe, dwie sztuki bagażu rejestrowanego oraz jedenastogodzinny lot w kabinie zapewniającej doskonałą prywatność.
W tym kontekście było to bardzo dobre wykorzystanie mil.
Linie Air France po raz kolejny przypomniały mi, że nowy produkt na zdjęciach promocyjnych i rzeczywisty produkt po kilku latach eksploatacji mogą być dwiema zupełnie różnymi rzeczami.
Moja ocena
Co było dobre:
- doskonała cena 55 000 mil za całą podróż z Pragi
- stylowy wygląd nowego wnętrza
- bardzo dobra prywatność po zamknięciu drzwi
- całkowicie płaskie i przestronne łóżko
- Bezpośredni dostęp do przejścia z każdego miejsca
- Profesjonalna i doświadczona załoga
- Ładowanie bezprzewodowe, USB-A i USB-C
Co było gorsze:
- stosunkowo nowe siedzenie było w bardzo złym stanie
- niedziałający tablet służący do sterowania ekranem
- oba dania główne były prawie bez smaku
- mata do spania nie zakrywała całego łóżka
- Przeciętny i niczym się nie wyróżniający salonik na lotnisku CDG
Dołącz do nas w naszej podróży do Meksyku
Nasza podróż dopiero się rozpoczęła wraz z lotem do Meksyku. Jeśli planujesz podobną trasę, przeczytaj poniższe artykuły:
Zostały jakieś pytania?
Jeśli masz jakieś pytania lub komentarze dotyczące artykułu...