Etihad Residence SIN–AUH: lecieliśmy w najbardziej luksusowej kabinie na świecie. I to było absurdalne
Są loty, które po prostu traktuje się jako środek transportu.
Są też loty, na które ludzie czekają z niecierpliwością ze względu na klasę biznesową, dobre jedzenie lub wygodne łóżko.
A potem jestEtihad Residence.
Trudno opisać ten produkt, nie sprawiając wrażenia, że się przesadza. Zasadniczo masz do dyspozycji salon, oddzielną sypialnię, własną łazienkę z prysznicem, drzwi z możliwością całkowitego zamknięcia oraz poczucie, że reszta samolotu przestała istnieć.
Lot z Singapuru do Abu Zabi zakończył naszą podróż po Tajlandii i Singapurze. Głównym planem było spędzenie Sylwestra na wyspach Koh Samui i Koh Phangan, dodanie kilku dni w Singapurze i zwieńczenie tego wszystkiego czymś, co zapamiętamy do końca życia.
Wszystko poszło idealnie.
Dlaczego akurat Etihad Residence?
Dla mnie Etihad Residence to święty Graal lotów komercyjnych.
Nie dlatego, że jest to najrozsądniejszy sposób na wydawanie pieniędzy. To po prostu produkt, który całkowicie podważa konwencjonalne wyobrażenia o klasie pierwszej w branży lotniczej.
Standardowa klasa pierwsza skupia się na tym, jak duże jest fotel, jak dobry jest szampan, czy drzwi są wystarczająco wysokie i jak wygodnie można się wyspać.
W przypadku klasy „Residence” jest inaczej.
Tutaj nie chodzi tylko o fotel. To Ty decydujesz, czy najpierw usiądziesz w części dziennej, pójdziesz się położyć w oddzielnej sypialni, czy weźmiesz prysznic we własnej łazience.
Tak, nadal znajdujemy się na pokładzie Airbusa A380 podczas regularnego lotu komercyjnego.
I tak, brzmi to absurdalnie.
Ile kosztowała Etihad Residence?
Na trasie Singapur–Abu Zabi lecieliśmy w klasie Residence, a stamtąd kontynuowaliśmy podróż do Paryża w standardowej klasie pierwszej linii Etihad.
W momencie rezerwacji cała trasa SIN–AUH–CDG była jedną z najtańszych opcji wypróbowania klasy Residence.
Cena wynosiła:
- 4 230 SGD dla dwóch osób za loty z Singapuru do Paryża przez Abu Zabi,
- 3 239 SGD dopłaty zapokój w klasie Residence na odcinku Singapur–Abu Zabi.
Łączna kwota wyniosła zatem 7 469 SGD dla 2 osób.
Dopłata za miejsca 1A + 1C (tj. klasa Residence) jest zazwyczaj podobna na wszystkich trasach i różni się o nie więcej niż kilkaset dolarów.
Czy to dużo? Oczywiście, że tak.
Czy dało się to zarezerwować taniej? Być może w wyjątkowych przypadkach, ale jeśli chodzi o klasę Residence, „tanio” to pojęcie bardzo względne. Co więcej, właśnie takiego porównania chciałem: klasa Residence na odcinku SIN–AUH, a zaraz potem „standardowa” pierwsza klasa linii Etihad na łączącym locie AUH–CDG.
Osobiście nigdy nie udało mi się znaleźć lepszej ceny w klasie Residence. Co więcej, tym razem nie był to nawet „lot dla samego lotu”; faktycznie musieliśmy dostać się z Azji Południowo-Wschodniej do Europy w konkretnym terminie w szczycie sezonu.
Na tym locie zdobyłem również prawie 20 000 mil na osobę w programie Flying Blue, programie lojalnościowym prowadzonym przez Air France i KLM. Dzięki Flying Blue można również gromadzić mile w linii Etihad, co jest miłym dodatkiem.
Jak właściwie działa rezerwacja w serwisie Residence?
Ściśle rzecz biorąc, Etihad Residence nie jest odrębną klasą usług.
Stanowi ona część klasy pierwszej, ale jest to miejsce objęte oddzielną opłatą.
- 1A – jeśli podróżujesz sam
- 1A + 1C – jeśli podróżujesz w parze
Podróż w parze jest zawsze bardziej opłacalna, ponieważ cena za miejsca 1A+1C nie jest dwukrotnością ceny za miejsce 1A, a jedynie nieznacznie wyższa.
Dlatego podczas rezerwacji lotu zawsze wybieraj opcję „First Class”, a następnie wybierz miejsca oznaczone na złoto na planie samolotu.
👉 Jakie są aktualne ceny za klasę Residence? Najłatwiej sprawdzić to na stronie Etihad.com
Usługi konsjerża przed lotem
W przypadku klasy The Residence doświadczenie nie zaczyna się dopiero na pokładzie.
Wkrótce po dokonaniu rezerwacji pasażerowie otrzymują przydział osobistego konsjerża na WhatsApp. Mogą korzystać z tej usługi, aby ustalić szczegóły podróży, wprowadzić ewentualne zmiany oraz zgłaszać specjalne prośby.
Korzystałem z usług konsjerża głównie w celu zorganizowania transportu z hotelu na lotnisko oraz ustalenia szczegółów dotyczących specjalnego posiłku. Ostatecznie nie zamówiliśmy tego posiłku, a transfer na lotnisko bez problemu zorganizowałem za pośrednictwem systemu rezerwacji online bezpośrednio na stronie internetowej linii Etihad.
Limuzyną z hotelu na lotnisko
Wszyscy pasażerowie klasy Residence (uwaga: dotyczy to wyłącznie klasy Residence, a nie „standardowej” klasy pierwszej) mają w cenie biletu lotniczego wliczony transfer limuzyną na lotnisko.
W Singapurze zatrzymaliśmy się w hotelu Marina Bay Sands, który sam w sobie był jedną z największych atrakcji tej podróży – więcej o naszym pobycie napisałem w recenzji MBS.
Zarezerwowałem transfer na najwcześniejszą możliwą godzinę – 5 godzin przed odlotem. Chcieliśmy jeszcze trochę zwiedzić piękne lotnisko w Singapurze.
Oczywiście w wyobraźni miałem Rolls-Royce’a. Pojawiła się Toyota Alphard.
Praktyczny, bardzo przestronny. Ale trochę zwyczajny.
Żartuję oczywiście – przejażdżka Rolls-Roycem byłaby naprawdę zbyt dekadencka.
Obsługa była znakomita – około 20 minut przed przyjazdem samochodu do hotelu otrzymałem wiadomość na WhatsApp z informacją, że kierowca jest już w drodze.
Zameldowanie w Singapurze: eskorta od stanowiska recepcyjnego do saloniku
Odprawa na lotnisku Changi w Singapurze przebiegła bardzo sprawnie.
Wszystko przebiegło szybko, w miłej atmosferze i w bardzo indywidualnym stylu. Pracownik linii Etihad zabrał nas od stanowiska odprawy i eskortował przez kontrolę paszportową aż do saloniku.
Dzięki temu kontrola paszportowa zajęła około 3 minut.
W tym miejscu linie Etihad pokazały, że „The Residence” to naprawdę coś więcej niż tylko miejsce na pokładzie. Obsługa na ziemi była bez zarzutu.
Żadnego błąkania się, żadnego szukania właściwej kolejki, żadnego czekania, żadnego „gdzieś tam po prawej”. Po prostu przyjeżdżasz, ktoś cię wpuszcza i się tobą opiekuje.
Salonik w Singapurze: pierwsze poważne rozczarowanie
A potem przyszedł czas na salonik.
Linie Etihad nie posiadają własnego saloniku w Singapurze, lecz korzystają z saloniku należącego do podmiotu zewnętrznego. Dla pasażerów klasy pierwszej i klasy Residence wydzielono osobną strefę.
Obsługa była na wysokim poziomie. Pan, który się nami opiekował, był bardzo przyjazny i naprawdę wykazał się ponadprzeciętnym zaangażowaniem.
Jednak atmosfera pozostawiała nieco do życzenia.
Salonik wyglądał na przestarzały, brakowało mu atmosfery, nie było z niego żadnego widoku, a ogólnie sprawiał wrażenie ciasnego i staromodnego… Posiłki i napoje również nie były niczym szczególnym, co trudno uznać za godne początku podróży w najbardziej luksusowej kabinie w lotnictwie komercyjnym.
Gdybym leciał standardową klasą biznesową, prawdopodobnie po prostu bym to zlekceważył.
Ale kiedy leci się klasą Residence, oczekuje się nieco innego początku podróży.
Widziałem znacznie gorsze salony na całym świecie, ale mimo tobyła tonajsłabsza część całego doświadczenia na ziemi.
Wsiadłem do samolotu jako pierwszy pasażer
Pracownik linii Etihad ponownie odprowadził nas z saloniku.
W Singapurze kontrole bezpieczeństwa odbywają się bezpośrednio przy bramce, więc również w tym procesie towarzyszył nam pracownik linii. Po raz kolejny wszystko przebiegło szybko, bezstresowo i bez żadnych utrudnień.
Wejście na pokład było bardzo rygorystycznie zorganizowane.
Byliśmy pierwszymi pasażerami, którzy weszli na pokład samolotu.
Ale teraz nadchodzi moment, który był powodem, dla którego kupiłem ten bilet.
Pierwsze wrażenie: już nigdy nie będę latać w inny sposób!
W przypadku niektórych luksusowych produktów widzi się wcześniej tak wiele zdjęć i filmów, że rzeczywistość już nie jest w stanie nikogo zaskoczyć.
W przypadku Residence było zupełnie inaczej. Moje pierwsze wrażenie brzmiało po prostu: „wow”.
Nawet w porównaniu z „Residence” pierwsza klasa linii Etihad jest sama w sobie znakomita. Duża, przestronna, elegancka. Jednak „Residence” to klasa sama w sobie.
To nie tylko lepsze miejsce.
To małe mieszkanie w przedniej części Airbusa A380.
Nawet inni pasażerowie pierwszej klasy przyszli obejrzeć „The Residence” przed startem. To chyba mówi o tym produkcie więcej niż jakikolwiek opis. Nawet osoby siedzące w jednej z najlepszych kabin pierwszej klasy na świecie idą zobaczyć, co znajduje się nad nimi.
I, szczerze mówiąc, nie mogę ich za to winić.
Może to zabrzmieć nieco zbyt bezkrytycznie, ale byliśmy naprawdę zachwyceni.
Myślałem, że sypialnia będzie oddzielona od korytarza jedynie jakąś symboliczną przegrodą. Ale między łóżkiem a korytarzem naprawdę znajduje się solidna ściana i drzwi sięgające od podłogi do sufitu.
Pełna prywatność!
Salon: sofa, minibar i mnóstwo miejsca
Pierwszą częścią rezydencji jest salon.
No cóż… salon. Zasadniczo jest to duża dwuosobowa sofa dla dwóch pasażerów, ogromna przestrzeń i mnóstwo miejsca do przechowywania.
Zaskoczyło mnie na przykład to, że prywatny minibar był zaopatrzony w napoje bezalkoholowe.
I ogromny ekran.
Samo siedzenie jest wygodne, przestronne i doskonale nadaje się do jedzenia, pracy, oglądania filmów lub po prostu do relaksu przy drinku. Jednak największym atutem klasy Residence nie jest samo siedzenie. To nie wystarczyłoby, by wyjaśnić legendę, która narosła wokół tego produktu.
Prawdziwa różnica kryje się za drzwiami.
Sypialnia: to właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa dekadencja
Za salonem znajduje się oddzielna sypialnia.
Nie jest to „łóżko powstałe po rozłożeniu kanapy”
Nie jest to „apartament”.
Prawdziwa sypialnia.
Z własnym łóżkiem, oddzielona od reszty kabiny ścianą i zamykanymi drzwiami. Od podłogi do sufitu, bez „udawanych drzwi”. W momencie ich zamknięcia nie widać przejścia, a nikt nie może cię zobaczyć ani usłyszeć.
To główny powód, dla którego klasa Residence nie ma sobie równych w standardowym lotnictwie komercyjnym.
Dwa miesiące wcześniej leciałem pierwszą klasą samolotem Allegris linii Lufthansa z Japonii. I muszę przyznać, że Allegris bardzo mi się spodobał. Jest nowoczesny, dobrze zaprojektowany, piękny i – jak na kabinę pierwszej klasy – bardzo dobrze wykonany.
Jednak jeśli chodzi o podróże, „Residence” to zupełnie inna liga.
Allegris to najwyższej klasy pierwsza klasa.
„Residence” plasuje się gdzieś pomiędzy pierwszą klasą a prywatnym apartamentem w chmurach.
Kolacja: najwyższej jakości, choć obsługa mogłaby być nieco szybsza
Samolot odlatuje z Singapuru o 19:25, więc obsługa na pokładzie rozpoczyna się zaraz po osiągnięciu przez samolot wysokości przelotowej.
Przed startem otrzymujemy menu wraz z napojem powitalnym, orzechami i kawą arabską.
Sama kolacjarozpoczyna się od podania kawioru. Szczerze mówiąc, nie pozwalam sobie na kawior codziennie, więc jest to dla mnie prawdziwa przyjemność.
Następnie serwowane jest czterodaniowe menu główne. Wybieram następującą kombinację:
- Zupa pomidorowa
- Przerwa w postaci małej porcji lodów
- Pierś z kurczaka (moja dziewczyna wybiera makaron)
- Sernik jagodowy (moja dziewczyna zamawia ciepłą tartę z czekoladą i wiśniami)
Nie mam żadnych zastrzeżeń co do jedzenia, ale nadal nie cieszę się w pełni kolacją.
Czas między daniamijest dla mnienie do zniesienia. Czekamy. I czekamy jeszcze dłużej.
A przecież podczas krótkich lotów nocnych priorytetem powinna być szybkość obsługi.
Zwłaszcza że załoga wie, jak chcemy zorganizować sobie czas podczas lotu – zapytali nas o to zaraz po wejściu na pokład samolotu.
Po kolacji udaliśmy się do baru na drinka
Może wpadniemy do innego baru na koktajl po kolacji?
W codziennym życiu to całkiem normalne. W samolocie jest to jednak nieco absurdalne.
Nie w przypadku Airbusa A380 linii Etihad.
Na samym końcu kabiny pierwszej klasy naprawdę znajduje się bar z blatem – zupełnie tak jak w samolotach Airbus A380 linii Emirates.
Przed snem wypijamy dwa koktajle i naprawdę cieszymy się tym lotem.
Prywatna łazienka z prysznicem
Rezydencja posiada własną łazienkę z prysznicem.
Nie jest to wspólna łazienka z prysznicem w klasie pierwszej, w której rezerwuje się termin na kilka minut, jak ma to miejsce w linii Emirates. Ani też tak jak w klasycznej klasie pierwszej linii Etihad, którą lecieliśmy z Abu Zabi do Paryża.
Tutaj łazienka stanowi część sypialni.
Po kolacji stewardessa przygotowuje dla mnie prysznic; zajmuje to około 5 minut. Każdy pasażer może korzystać z prysznica maksymalnie przez 10 minut.
Po drinku w barze idę wziąć prysznic w samolocie. Nigdy bym nie uwierzył, że to się naprawdę wydarzy.
Moja dziewczyna jest zmęczona i od razu kładzie się spać. W końcu będzie miała kolejną okazję, by wziąć prysznic podczas lotu łączonego z Abu Zabi do Paryża, choć tam prysznic będzie „tylko” wspólny dla wszystkich pasażerów pierwszej klasy.
Prysznic jest zaskakująco przestronny, a ciśnienie wody zupełnie normalne. Zupełnie jak w hotelu. To naprawdę mnie zaskoczyło.
Oczywiście dostałem też ręcznik i szlafrok, a do dyspozycji jest również suszarka do włosów.
Dziwne. Ale genialne.
W łazience mamy również prywatną toaletę z umywalką, do której dostęp mają wyłącznie goście rezydencji.
Sen: największym luksusem nie był prysznic, ale cisza i spokój
Po prysznicu ja również w końcu udaję się do sypialni, aby choć trochę się przespać.
Zupełnie jak w domu. Odkładam szlafrok, przebieram się w wygodną czarną piżamę, którą otrzymaliśmy przed startem. Zamykam przegrodę między korytarzem a częścią dzienną, drzwi między częścią dzienną a sypialnią i do łóżka!
Jak duże i wygodne jest łóżko?
Łóżko ma 208 cm długości i 120 cm szerokości. Nie jest to standardowe łóżko podwójne, ale dwie osoby mogą na nim wygodnie spać.
W zestawie znajduje się standardowa hotelowa pościel, a pod łóżkiem jest dodatkowe miejsce do przechowywania bagażu podręcznego.
Oczywiście znajduje się tam również kolejny ekran z systemem rozrywkowym.
Niestety, ze względu na stosunkowo krótki lot z Singapuru do Abu Zabi udało mi się skorzystać z łóżka tylko przez około trzy godziny. Były to jednak trzy wspaniałe godziny bardzo dobrej jakości snu!
Posiłek przed lądowaniem: niewielki, ale w sam raz
Tuż przed lądowaniem podano drugi posiłek.
Śniadanie? Kolacja? Podczas nocnych lotów przez strefy czasowe łatwo się w tym pogubić.
Na pierwszy rzut oka porcja wydawała się raczej niewielka.
Ale było dokładnie tym, czego w tamtej chwili potrzebowałem. Nic niepotrzebnie ciężkiego, żadnej próby upchnięcia kolejnej ogromnej uczty w trakcie krótkiego lotu tylko dlatego, że produkt na to pozwala.
Każdy z nas wybrał inną opcję:
- ja zjadłem omlet z jajkiem i kiełbasą,
- moja dziewczyna sałatkę owocową i rogalika
Napoje są bez ograniczeń, tak jak przez cały lot.
Ogólnie rzecz biorąc, byłem bardzo zadowolony z wyboru dań, ich jakości i smaku.
Jednak po raz kolejny, gdyby obsługa była nieco szybsza, całe doświadczenie byłoby jeszcze lepsze.
Inne drobne szczegóły, które sprawiają, że lot jest przyjemniejszy: uroczy zestaw podróżny
Wszyscy pasażerowie klasy pierwszej przed odlotem otrzymują kartę z kodem umożliwiającym nieograniczony dostęp do bezpłatnego Wi-Fi.
Działa ono przez cały lot, ale wiecie, jak to jest: to po prostu typowe Wi-Fi w samolocie. Nadaje się do rozmów, ale nie nadaje się do pracy.
Jeśli chodzi o wyposażenie fotela, w przypadku produktu tej klasy nie ma nawet potrzeby o tym wspominać. Masz dostęp do:
- uniwersalne gniazdko zasilania
- porty USB-A i USB-C
- słuchawki do systemu rozrywki pokładowej
- kapcie
- piżama
- koc
- poduszka
Oboje szczególnie lubimy tę uroczą, dużą torbę na przybory toaletowe, którą można zatrzymać i z łatwością wykorzystać jako pokrowiec na laptopa.
W zestawie kosmetycznym znajdują się produkty marki ESPA:
- krem nawilżający
- balsam do rąk i ciała
- krem nawilżający pod poduszkę
- balsam do ust z łojem jelenim
- zatyczki do uszu
- skarpety i opaska na oczy
- szczoteczka do zębów z pastą
Przed lądowaniem otrzymujemy również małe pudełko czekoladowych cukierków oraz, co najważniejsze, uroczy kubek kolekcjonerski do kawy arabskiej – zawsze jest kilka odmian, z których każda nosi nazwę najnowszych miejsc docelowych w sieci linii lotniczych Etihad Airways.
Przylot do Abu Zabi: obsługa trwa nawet po opuszczeniu samolotu
To doświadczenie nie zakończyło się wraz z przybyciem do Abu Zabi.
Gdy wysiedliśmy z samolotu, czekał na nas konsjerż linii Etihad, który odprowadził nas przez kontrolę bezpieczeństwa prosto do saloniku.
Mieliśmy lecieć dalej do Paryża w standardowej klasie pierwszej linii Etihad, więc była to idealna okazja do porównania.
Salonik „Residence” na trasie Singapur–Abu Zabi.
A następnie standardowa klasa pierwsza na trasie Abu Zabi–Paryż.
Napiszę osobną recenzję pierwszej klasy linii Etihad na trasie AUH–CDG. Mogę jednak już teraz powiedzieć, że będzie to nieco niesprawiedliwe porównanie. Nie dlatego, że pierwsza klasa linii Etihad jest zła. Wręcz przeciwnie.
Po prostu po doświadczeniu w „The Residence” prawie wszystko inne będzie wydawało się krokiem w dół.
Co było najlepsze
Nie była to jedna konkretna rzecz.
Najlepsze było całe to doświadczenie.
Od komunikacji przez WhatsApp, przez limuzynę z hotelu, szybką odprawę, eskortę na lotnisko, pierwsze wejście na pokład, pierwsze spojrzenie na kabinę, kolację, bar, prysznic, nocleg w oddzielnej sypialni, aż po eskortę po przylocie do Abu Zabi.
The Residence sprawdza się, ponieważ tworzy historię.
Gdybym jednak miał wskazać jedną najważniejszą cechę, byłaby to zdecydowanie sypialnia z klasycznym łóżkiem i całkowitą prywatnością.
Co zrobiło na mnie mniejsze wrażenie
Aby nie brzmiało to wyłącznie jak pochwała, muszę wspomnieć o dwóch rzeczach, które mnie drażniły.
Pierwszą z nich był salonik w Singapurze. Ten wynajęty salonik po prostu nie spełniał oczekiwań, jakie można mieć przed lotem w klasie The Residence. Obsługa była miła, ale brakowało odpowiedniej atmosfery.
Drugą kwestią była wolniejsza obsługa na pokładzie.
Podczas zwykłego lotu mógłbym to zignorować. Jednak nie podczas krótkiego nocnego lotu w klasie The Residence. Tutaj każda minuta spędzona na czekaniu oznacza mniej czasu na to, co najważniejsze: cieszenie się przestrzenią i drzemkę w sypialni.
Nie jest to jednak szczegół, który zepsułby ten lot.
Jest to jednak szczegół, który uniemożliwia mi przyznanie oceny doskonałej.
Czy Etihad Residence jest tego warta?
Za cenę pobytu w Residence można kupić pięć biletów w klasie ekonomicznej.
Nie jest to jednak produkt, który kupuje się wyłącznie ze względów finansowych.
„Residence” to prawdziwe przeżycie.
I jako doświadczenie sprawdza się idealnie.
Zarówno moja dziewczyna, jak i ja byliśmy zachwyceni. Nie w sensie „było miło”. Raczej w taki sposób, że nawet kilka dni po przyjeździe wciąż zastanawiasz się, czy to naprawdę miało miejsce.
Dla nas było to przeżycie życia.
A dla mnie, jako zagorzałego miłośnika lotnictwa, było to podwójnie wyjątkowe przeżycie.
Tak więc: pobyt w Residence był dla mnie tego wart. Nie ma co do tego absolutnie żadnych wątpliwości.
💬 A co z wami? Czy zapłacilibyście dodatkowo za lot w klasie Residence?
Sprawdź ceny klasy Residence na stronie Etihad.com
Podsumowanie
Etihad Residence to najbardziej wyjątkowy produkt, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia na pokładzie samolotu komercyjnego.
„Produkt twardy” (fotele i inne udogodnienia) nie ma sobie równych w całym lotnictwie. Prawdziwe studio w samolocie Airbus A380.
Również „miękka oferta” charakteryzowała się wyjątkowo wysokim standardem. Doskonałe posiłki, bardzo dobra załoga, znakomita komunikacja i indywidualne podejście. Jedyną poważną wadą była nieco wolniejsza obsługa podczas stosunkowo krótkiego lotu nocnego.
Czy zatem Etihad Residence to najlepsze doświadczenie lotnicze na świecie?
Moim zdaniem – tak.
Recenzja
- Usługi naziemne: 10/10
- Salonik w Singapurze: 5/10
- Wyposażenie samolotu: 10/10
- Prywatność: 10/10
- Posiłki: 8/10
- Obsługa na pokładzie: 8/10
- Ogólne wrażenia: 9,5/10
Gdybym miał wybrać jeden lot, który zapamiętam do końca życia, byłby to właśnie ten.
Zostały jakieś pytania?
Jeśli masz jakieś pytania lub komentarze dotyczące artykułu...